Type and press Enter.

O mnie

Cześć. Miło widzieć Cię na naszej stronie.

WorldwideDOGZ to przedsięwzięcie zrodzone z miłości do piesków, sztuki, podróży i natury. W 2016 założyłam małego bloga o tej nazwie (prowadzonego z różną systematycznością), ponieważ sprzedałam wszystko, zabrałam swoje dwa psy, chłopaka i ruszyłam w podróż po świecie. Byliśmy między innymi w Izraelu, Meksyku i w podróży na rowerach po Europie i Bałkanach.

 

Ale WorldWideDOGZ, chociaż pod inną nazwą funkcjonowało kiedyś, to też obecnie szkolenie psów, które zaczęło się jeszcze wcześniej niż podróże. W 2006 roku kupiłam psa rasy berneński pies pasterski i to od niej zaczęło się szkolenie, rozwiązywanie problemów, które sama zaniedbałam, a było ich sporo. Wtedy też poszłam na kurs agility i zaczęła się moja przygoda z psimi sportami, której następstwem były psy rasy border collie, w które całkowicie wsiąkłam do dziś. Trenowałam przez głównie agility, ale też dość długo obedience, frisbee, liznęłam nawet flyballu. Obecnie wsiąkłam w pracę węchową i psy do detekcji narkotyków.

Psie sporty dały mi bardzo dużo w kontekście szkolenia psów ogólnie, na codzień, rozwiązywania problemów. Uczą przewodnika rozkładać zachowania na detale, myśleć o najrozmaitszych rozwiązaniach, dopasowywać je do psa, uczą też dużo o popędach i pracy z nimi. uczą przede wszystkim bacznie i dokładnie obserwować psa i budować powoli zachowania porządane. 

Mimo uczestnictwa w różnych seminariach i zajęciach z innymi trenerami, mimo czytania wielu książek uważam, że nie ma ważniejszej rzeczy w pracy trenera niż praktyka i praca z dużą ilością psów. A szkolenie psa w głównej mierze to szkolenie jego właściciela, żeby psa rozumiał i umiał się z nim komunikować.

 

 

Kontynuując… Chciałam na pewnym etapie życia w roku 2017 zobaczyć dużo świata, podróżować ale nie było mowy o zostawieniu psów w Polsce, więc pojechaliśmy wszyscy razem i to głównie przez nie sprzedałam wszystko 🙂 Byliśmy razem kilka miesięcy w Izraelu, pracowaliśmy w Portugalii byliśmy w Meksyku z planami objechania obu Ameryk. W końcu mieszkaliśmy w Niemczech, pracowaliśmy na Cyprze w eko jurtach, i przez prawie rok podróżowaliśmy na rowerach, śpiąc pod namiotem z psami w przyczepkach jadąc od Niemiec do Bułgarii i Polski. I kiedy trochę, w 2020 roku, przystopowaliśmy z podróżami długodystansowymi, nauczona doświadczeniem mogę wreszcie rozwinąć swoją pasję szkolenia psów w zupełnie nowej formie.

Wreszcie WorldWideDOGZ ma w sobie też element sztuki, bo to sztuka towarzyszy mi od dziecka i przez całe życie na pierwszym miejscu. Jest nim fotografia, którą zaczęłam rozwijać w Meksyku w 2017 roku, kiedy nasza podróż stanęła pod znakiem zapytania i mieliśmy dużo czasu na oczekiwanie na dalszy rozwój wypadków. Fotografia psów przyszła jak można się domyślać naturalnie, i jest doskonałym związkiem dwóch moich pasji- sztuki i piesków 🙂

Chcę, żeby WorldWideDOGZ było połączeniem wszystkich tych rzeczy:

  • Propagowaniem aktywnego życia z psem, pokazaniem, że można zabrać go ze sobą wszędzie, spędzaniem czasu wśród natury.
  • Chciałabym zaszczepić w ludziach chęć do szkolenia swoich psów, jako idealnego systemu komunikacji z psem, jako sportu i rozrywki. Szczególnie wśród szczeniąt, by nie marnotrawić dziecięcego czasu, chcę Wam pokazać jakie przy systematycznej, fajnej pracy można osiągnąć efekty! Lekcje u nas są tylko dla tych, którzy nie oczekują tych efektów po jednych zajęciach! Otwieram swoje ręce szeroko tylko dla tych, którzy mają w sobie entuzjazm do pracy z psem, którzy chcą coś zmienić.
  • Chciałabym wreszcie, dać Wam też coś pięknego, zdjęcia Wasze i Waszych piesków zdobiące przytulne wnętrza, pamięć wspólnych momentów zawieszoną w ramkach.

Każdy pies ma prawo do treningu.

 

A to moje pieski:

 

 

Jax, urodzony w grudniu 2011, border collie. Synek mamusi, trochę wrażliwy,  ale wariat. Najbardziej kocha łapać frisbee i trenować agility, próbował także pasienia owiec i było nawet nawet, jednak gdyby miał wybór myślę, że mógłby pływać cały dzień (skakać do wody na banie). Do obcych psów pozytywnie i ugodowo nastawiony (dopóki w grę nie wchodzi leżenie pod stołem), do obcych ludzi nastawiony lekko sceptycznie jednak po bliższym poznaniu może zawrzeć nawet przyjaźń. Lubi sobie pokrzyczeć. Jest sceptycznym kalkulatorem psiej drużyny. Nie umie poruszać się i działać niezależnie ode mnie. Poszedłby za mną wszędzie ponieważ od początku jesteśmy jakby związani niewidzialną nicią.

 

High (po polsku Haj), urodzony w marcu 2015, border collie.High ponieważ zawsze jest jakby na haju, ale też dlatego że na prawdę jest dość wysoki jak na swoją rasę. Ma piękne, mięciutkie futerko w kolorze ciemnej czekolady i niezwykle przystojną twarz. Jest przyjacielem wszystkich, zawsze otwarty na nowe znajomości z psami i ludźmi. Choć w trakcie treningu ciągle zdumiewa mnie swoją mądrością nawet jak na border collie, to jego zachowanie w życiu codziennym zdaje się kompletnie temu przeczyć. Umie być niezależny, a mówiąc bardziej szczegółowo to uwielbia kontrolować naszą grupę z pozycji 20m z przodu, poza tym uwielbia wyścigi.  Jest urodzonym, naturalnym podróżnikiem niczego się nie boi, zasypia w każdym miejscu, jest ciągle wyluzowany. Myślę, że jest po prostu nieprzerwanie szczęśliwy.

 

 

Daria. 

Miałam zajmować się w życiu tylko pisaniem, malowaniem. Ale przyszły pieski. Trzeba było je szkolić, nauczyć się. Okazało się, że to idealna odskocznia, możliwość wyżycia się sportowo, trening na koncentrację, samodyscyplinę, motywację, organizacje życia. Że trzeba to zrobić codziennie, trzeba dużo chodzić po lesie, mieście, nauczyć się docierać do psa, trzeba zapewnić mu rozrywkę. I bardzo mi się to spodobało, było tak zupełnie inne od świata moich normalnych zainteresowań i pracy. Trzymało mnie bliżej natury, czyniło zdrowszą psychicznie i fizycznie. Szkolenie psów to moje drugie życie, a teraz nawet udaje mi się to wszystko połączyć w jedno przedsięwzięcie. Są też podróże, patrzenie na świat, ciągła obserwacja tego jak wyglądają inne miejsce, niż te które znam, inni ludzie o innym wyglądzie, innym języku. Dużo to uczy, ale też daje wiarę w dobre intencje innych, bezinteresowną pomoc. Sama staram się pomagać pieskom, kiedy podróżujemy dokarmiam te na ulicy, udało mi się nawet jednego wyciągnąć z ulicy i znaleźć fundację, która zabrała go do UK, a kiedyś w lesie znalazłam sukę ze szczeniakami, i też są już w dobrym domu. To takie trochę nie do opisania uczucie, bardzo wynosi w górę. Dlatego, osiadając zdecydowałam się zostać domem tymczasowym, który przeprowadzi szkolenie.