Type and press Enter.

Projekt: Szczeniak w miesiąc. Czyli zakładam kanał o psach na YouTube.

Cześć Kochani!

*ten wpis jest dodatkiem do naszego pierwszego odcinka z vloga. Chciałabym tu zawrzeć to, na co tam nie było miejsca.

a oto odcinek:

Jeśli obserwujecie nas na Facebooku i Instagramie to może pamiętacie jak chyba dwa miesiące temu szukałam desperacko szczeniaka “do wynajęcia”. Wymyśliłam sobie taki projekt treningowy. Biorę szczeniaka, najlepiej dość “surowego” żeby zamiast odkręcać można było zacząć od zera. I uczę go podstaw a jednocześnie nagrywam wszystkie treningi i robię Wam z tego serial w czterech odcinkach, po jednym na każdy tydzień.

To była połowa projektu, drugą miało być natomiast fakt działalności trochę charytatywnej i wzięcie tego szczeniaka z fundacji, żeby mu zapewnić dobry start, a właścicielom jakieś darmowe lekcje i pomoc. Niestety… jak to bywa z planami, połowa nie wypaliła i ponad miesiąc wypisywałam i wydzwaniałam po fundacjach i nic. Z jednej to jest przykre, z drugiej trochę rozumiem, że szczeniaki schodzą szybko i chcą się ich jak najszybciej pozbyć, żeby zrobić miejsce dla nowych. Ale… nie piszę tego, żeby pokazywać żal dupy. Wyszło jak wyszło. Ostatecznie wszystko się udało, tylko bez działalności charytatywnej w tle.

Miałam bardzo dużo ofert z Facebooka, bardzo mi miło, chociaż domyślam się, że magnezem była tu opcja treningu stacjonarnego za darmo 😉 Ostatecznie udało się, skończyłam jak zwykle z border collie. (całe życie z wariatami). a może Ci, co się zaoferowali skorzystają z tych filmików.
Będą to filmiki skierowane do początkujących, nie koniecznie szukających psa sportowca, do ludzi, którzy chcą z psem pracować. 

 

 

OK TERAZ KONKRETY!!!

Opowiem Wam tu trochę o moim szczeniaku, jej charakterze i problemach. 

  1. Tess wzięłam od Karoliny z hodowli użytkowych border collie Sabshai (PS: jakbyście szukali użytkowych border collie, dorosłych i wytrenowanych lub szczeniąt, jakbyście chcieli na treningi pasterskie pod Warszawą i w ogóle nauczyć się czegoś o pasieniu to dobrze trafiliście), która to ma ją z Irlandii, ściągnęli 3 rodzeństwa z tego samego miotu. Niestety jak to w hodowlach typowo pasterskich bywa (i mówię tu o hodowli, z której jest Tess a nie o Sabshai, oni mają szczeniaczki w domu), szczeniaki rodzą się i żyją w stodole i nikt się niczym specjalnie nie martwi. Takie są, moi drodzy, realia psów pasterskich w UK,  psy są hodowane na charakter, na to jak pasą a ich właścicielami są farmerzy, czyli ludzie dość prości. Wyobraźcie sobie, że w naszym kraju od lat nasi rolnicy mają jakąś specjalną polską rasę psów do pasienia owiec, bo wszyscy żyją z owiec, to wiecie jakby to wyglądało. Z tym, że tam raczej na łańcuchach nie są trzymane. Tess jest z takiego miotu i szczeniaki nawet urodziły się w stodole (np mój Jax też był ze stodoły, ale szczeniaki się rodziły w domu i szły tam później). Według Karoliny, z jej doświadczenia wynika, że takie psy mają mniejsza potrzebę bycia z człowiekiem. To się często zmienia w czasie treningu pasterskiego, coś tam zaczyna iskrzyć. No więc z całej trójki, Tess była tak po  środku. Jej jeden brat był dużo bardziej dziki, a bardziej nastawiony na człowieka «synek«, ale wzięłam sukę bo się bałam że się do synka przywiążę za bardzo i będzie mi smutno go oddać 🙂
  2. Tess jest psem przedziwnym. Oglądając filmiki w ogóle tego nie widzę, wygląda na zupełnie normalną. Ale na żywo ciagle wydawała mi się taka rozbiegana myślami,  choć wiem, że to niemożliwe, zachowywała się jakby była sobie ciągle w świecie wyobraźni i zupełnie swobodnie i natychmiast się tam przełączała. I niby była i robiła, ale jakby była gdzie indziej.
  3. Mimo, że nie niszczyła nic w domu, ani nie gryzła po rękach, no nie robiła typowych szczeniakowych rzeczy, czyli była typowa borderową “stara malutka” (kto ma użytkowe bordery ten wie), to było z nią bardzo trudno pracować. Potrzebę bycia z człowiekiem określiłabym w skali od 1 do 10 na -2 (he he no dobra może na 2) . Nie chciała jakoś specjalnie uciekać (no chyba, że się zagapiła) i np gonić ptaki, sarny, kopać doły. Po prostu człowiek ją jakoś nie interesował. Była praca i jedzenie, ok ale żeby to była misja jej życia, to bym nie powiedziała. Biorę tu oczywiście nadal pod uwagę, że to szczeniak więc używam skali oceny szczeniaka psa rasy użytkowej, a nie takiej ogólnej skali szczeniaczkowej. (tak jakby ktoś miał zastrzeżenia, że przecież to szczeniak).
  4. Za to najbardziej na świecie interesowały ją inne psy. Szczególnie te biegające. To mnie akurat nie dziwi u borderów żyjących w grupie, ale jako że bardzo długo przebywała głównie z rodzeństwem to praca była jeszcze bardziej utrudniona niż zwykle przy 8 tygodniowych szczeniakach. Ona przebywała z rodzeństwem non stop, jako że trening pasterski jeszcze się nie zaczął to nie była za wiele uczona. To nie jest nic złego, tak się zwykle prowadzi psa na farmę, ale my tu robimy filmik o przygotowaniu pieska do życia w mieście/rodzinie itp. Więc Tess była sfiksowana jak na kokainie jak mój Haj biegał. No nie było opcji ruszenia jej z miejsca, odlatywała kompletnie na orbitę. Przywołanie to była orka na ugorze, ale (co mówię z zaskoczeniem, bo nie sądziłam że to się uda w miesiąc) poszło nieźle.
  5. Tess była bardzo trudna i męcząca w domu. Męczyła samą siebie, mnie i psy. Po prostu nie mogła położyć się spać, jakkolwiek nie była by zmęczona. Uwierzcie robiłam testy i bez klatki mogła nie spać w ciągu dnia w ogóle. Natomiast raz musiałam wyjechać na weekend do Warszawy i zabrać Haja i Jaxa czyli najbardziej energiczne ogniwa naszej drużyny. Moja mama, która została z Tess, Gretą lat 12, Helen spokojna labradorką i Topka lat 16, mówi że Tess poza nocą kiedy zamykała ją w klatce spała sama w ciągu dnia bez klatki. Zobaczcie więc jaki płynie z tego wniosek. Jak nakręcenie na biegające, energiczne psy u młodych border collie jest duże. Że sama obecność tych psów w domu (nawet śpiących, nie zwracających na nią uwagi) nie pozwalała jej się wyciszyć. Ciężko się żyje w ciele border collie 😉 Tess miała nauczona klatkę więc spędziłam zero minut na nauce tego. Szkoda, ale zrobię kiedyś odcinek i o tym, bo to ważne  i jestem zdecydowanie #teamklatkamjakby ktoś chciał mnie pytać, co uważam o klatkowaniu psów.
  6. Tess, co często się zdarza u border collie, męczyła bardzo inne psy swoją uległością. Tak zwanym “gliżdżeniem się” do nich, wiecie, pies wygląda wtedy jak glista 😀 Psy się na nią złościły (jedynie labradorka raz zdecydowała się z nią pobawić, a ogólnie ona bardzo lubi się bawić z psami), Jax i Haj miały to kompletnie gdzieś, Jax powiedziałabym, że znosił ją tylko jak go nie dotykała, ale że nie chciał mieć z nią nic wspólnego to ona tym bardziej wymuszała na nim kontakt swoją uległością. Mógł na nią warczeć, syczeć, przygryzać do ziemi, a kiedy przestał ona znowu wracała w miejsce np pod stołem gdzie się przed nią chował i wymuszała kontakt. Bardzo błędne koło. Musiałam ciągle tego pilnować, aby go nie męczyła i samej siebie takim zachowaniem. Haj nie zwracał na nią uwagi, tzn mogła go lizać po pysku i po nim skakać, a on traktował ją jak powietrze, wyglądało to jakby skakała po pomniku. Co nie znaczy, że dawała mu spokój…

 

A teraz o tym co robiłyśmy 

  1. Przywołanie. To, co składa się na przywołanie psa, a przywołanie to klucz do wszystkiego to według mnie:
  • chęć bycia z człowiekiem
  • motywacja do pracy
  • brak lęków, kontrolowania środowiska- czyli poczucie bezpieczeństwa kiedy pies jest z nami
  • cały ten quality time, który spędzamy z psami WSPÓLNIE
  • sama nauka imienia, warunkowanie imienia, nauka przywołania dostępnymi nam metodami
  • nauka czegokolwiek z człowiekiem (znów równa się to wszystkiemu co powyżej i tym samym zamykamy to koło)

Dlatego widzicie, że nauka przywołania to nie tylko, to że się psu zaprogramuje imię na smakołyk i będzie go wołało z coraz większej odległości i w coraz różniejszych rozproszeniach. Do tego dochodzą wszystkie te małe rzeczy naokoło, które powodują, że pies nas lubi, czuje się z nami dobrze i chce do nas przyjść i spędzić z nami ten czas, powiedziałabym że ma na to nawet wpływ to, co robimy z psem z domu kiedy nie robimy nic. Jeśli na jakimś etapie komunikacji z psem, relacji z psem jest problem, to się może posypać i to. Tess natomiast nie miała absolutnie żadnego z tych czynników zrobionych 🙂

Więc musiałam i sprawić, żeby lubiła ze mną być, uczyć ją RZECZY, bawić się z nią, dać jej poczucie bezpieczeństwa, pokazać że człowiek może być ziomkiem, nie tylko drugi pies, do tego nie pozwalałam jej biegać za psami, z psami, nakręcać się na nie. Sprawa jest utrudniona kiedy wiesz, że pies nie jest Twój i nie masz do niego TYCH uczuć (co nie znaczy, że go nie lubisz, ale wiecie o czym mówię). Myślę, ze aspekt tej miłości do psa też gra tu rolę, a na pewno ułatwia przewodnikowi cieszyć się autentycznie z sukcesów psa. Jeśli uda mi się wprowadzić trening stacjonarny szczeniąt na pewno będę kładła na to nacisk i na pewno będę brała szczeniaki, które mają jakąś więź z właścicielem. Pies widzi kto jest autentyczny w swoich emocjach. Każdy spacer przez 3 tygodnie był tylko nasz, potem wprowadziłam jeden wspólny najpierw ze spokojniejszymi psami.

Cóż, nie było łatwo, bo doświadczenia ze szczenięctwa, bo brak więzi z jakimkolwiek człowiekiem, duża więź z psami, fiksacja na biegające psy i zastyganie do tego duże deficyty w skupianiu się na jednej rzeczy przez dłużej niż 5 sekund. Ok, nie było też hardcorowo trudno, Tess na prawdę nie jest taka zła 🙂 Chociaż myślę, że na pewno nie wzięłabym sobie takiego szczeniaka do sportu i nie sądzę, aby była dobra w pasieniu, ale jak Karolina powie, że Tess pasie zajebiście to pierwsza tam pojadę i będę Karolinę męczyć conajmniej 3 godziny, żeby dojść do tego JAK 😀

  • Tess jest bardzo wrażliwa na dźwięki i bardzo bała się miasta więc na potrzeby serialu sobie to odpuściłyśmy (chociaż było w moim planie pokazanie Wam też tych aspektów) ale o tym powiem w drugim odcinku.
2. Motywacja na jedzenie

Pokazałam Wam kilka opcji jakie możecie wykorzystać aby pies był zmotywowany na jedzenie. Juz samo ćwiczenie z  nim czegoś powoduje, że na to jedzenie musi zapracować więc staje się atrakcyjniejsze. Chcę zrobić specjalny odcinek o tym dlaczego psy nie chcą jeść, bo jak tu zacznę pisać… pewnie już i tak większość osób dawno uciekła 😀 I dodam tylko do tego, co pokazałam na filmiku (wyjadanie z ręki, z Konga, rozrzucanie jedzenia w trawie, rzucanie smakołyka do przodu itp), że jeśli wasz szczeniak nie chce jeść to zaczęłabym od pójścia do weterynarza i przebadania go (krew i kał na np pasożyty), bo nie jest normalne, że pies się głodzi. Mogło być też tak, że np szczeniak był najsłabszy w miocie (z charakteru) i inne szczeniaki nie dawały mu jeść więc się wycofywał. Ale pies przecież sam z siebie się nie zagłodzi. A szczeniak nie ma nawyków żywieniowych, nie wie, że jak nie zje suchej to dostanie kiełbaski, rosołku, a jak nie to dostanie puszeczkę, albo zmienia mu smaczek, a potem spróbują barf, a jak nie będzie chciał wątróbki albo mięska wołowego to kupią królika (btw królik to jedyne mięso, którego moje psy nie chcą wziąć do pyska)i tak dalej. Czyli coś się musi dziać fizycznie lub psychicznie, że pies nie chce jeść. Może jest zestresowany nową sytuacją, może jest jakiś konflikt z psem rezydentem i tak dalej. Ale zostawianie mu miski na cały dzień, dosmaczanie ciągłe dogadzanie jak nie chce jeść tego co mu dajemy (o ile jedzenie jest dobre i wartościowe) nie jest rozwiązaniem tego problemu. Słyszałam opinię od hodowcy (tylko któż to był?), że z obserwacji jego miotów wynika mu/jej, że jak karmi się szczeniaki ze wspólnej miski to potem te psy jedzą bardzo łapczywie w przyszłości. Brzmi logicznie.

 

Na filmiku pokazałam Wam jeszcze jeszcze kilka rzeczy, ale nie mam tu już nic do dodania. Zapraszam 🙂

PS: chciałabym Was poprosić o feedback. W komentarzach gdzie bądź, albo na pw. To jest bardzo dla mnie ważne, jak mówi Pani Swojego Czasu (mój motywator do pracy, poza kawą), bo chcę mieć podejście uczenia się na błędach a nie mazania się, że się ze mnie ludzie śmieją. Więc jakbyście mogli napisać, co Wam się podobało, co pasuje, a co byście zmienili lub dodali. Tylko bez może takich typu, że mam jedzenie w kąciku ust, pryszcza na brodzie czy że światło brzydkie. Ja sobie zdaję sprawę z technicznych niedociągnięć, ale prosiłabym o merytoryczne typu o czym było za mało, oczym za dużo, ogólny odbiór itp, Thank you from the mountain.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *